Nasze życie jest paschalne,
idziemy codziennie poprzez umieranie i powstawanie z martwych do życia.
Na tej drodze nie jesteśmy sami. Jezus, nasz Pan, jak zapowiedział, jest z nami przez wszystkie dni, zawsze.
Izraelici w drodze przez pustynię otrzymywali widzialne, odczuwalne znaki obecności Boga, niejako dowody tego, że On idzie z nimi.
Towarzyszył im Bóg
w skwarze dnia
w znaku obłoku,
w ciemności nocy
w płomieniu ognia;
w pragnieniu był dla nich orzeźwiającą wodą wypływającą ze skały,
w głodzie był pokarmem manny, która ich syciła i nadawała smak ich żmudnej i trudnej wędrówce.
Czy oni byli szczęśliwsi niż my?
Czy doświadczali większej opieki Boga niż my, dziś żyjący?
Duch Święty, który prowadzi historię i wyjaśnia nam wszystko, co Jezus nam powiedział, w Słowie Bożym wskazuje, że to wszystko, co dokonało się w dziejach zbawienia, było zapowiedzią i te zapowiedzi są już spełnione w Jezusie Chrystusie.
I tak, dzisiaj Jego obecność jest większa i bliższa nam niż znak obłoku i znak płomienia ognia.
On sam stał się dla nas pokarmem w Swoim Ciele i Krwi pod postacią chleba, On sam jest Źródłem Żywym w sakramentach każdego dnia dostępnych.
W naszej codzienności rozpoczynając od daru chrztu świętego Duch Święty buduje w nas i z nas świątynię Boga i to dzieło, to zamieszkiwanie Boga w nas nie dotyczy tylko naszego ducha, ale i naszej cielesności. Cały człowiek w ciele i w duchu jest świątynią Ducha Świętego. Jak bardzo Bóg kocha człowieka! Jak bardzo go ceni, szanuje. Przecież sam go uczynił na swój obraz i wiedział, że wszystko, co stworzył, było bardzo dobre. Nigdy się z tej miłości i przyjaźni nie wycofał. A najdobitniej okazał tę miłość w Swoim Synu, gdy Słowo stało się Ciałem.
Wcielenie nami wstrząsa.
Papież Leon XIV mówił w homilii na Narodzenie Pańskie: Ciało jest radykalną nagością, która w Betlejem i na Kalwarii pozbawiona jest nawet słowa…
Słowo Boże ukazuje się i nie potrafi mówić, Słowo, które stało się Ciałem, pewnego dnia nauczy się języka swojego ludu, a obecnie przemawia Jego Ciało…
Skoro Słowo stało się Ciałem, teraz Ciało przemawia, wykrzykuje Boże pragnienie spotkania się z nami. To jest Jego zwyczajna delikatna obecność pośród nas.
Czy po zmartwychwstaniu Jezus nie mógł pozostać z nami jedynie duchowo? Mógł, ale chciał zachować swoje człowieczeństwo i je uwielbić, chciał pozostać w swoim uwielbionym ciele Zmartwychwstałego w Eucharystii, dla nas żyjących w ciele. Całą swoją Paschę i paschę każdego człowieka objął miłością przemieniającą w Chlebie eucharystycznym.
Przyjął w Siebie, by je przemienić: każdy ból rany, każdą trwogę ciemności, każde zagubienie, umieranie. Pozostał z nami w swoim Ciele i w Swojej Krwi.
Kiedy Duch Święty zstępuje na dary chleba i wina i przemienia je w Ciało i Krew Chrystusa, w tych darach ofiarnych pragnie również wziąć w posiadanie naszą ludzką naturę z jej kruchością, ze zmęczeniem drogą życia, z naszymi troskami i cierpieniami, by radość Jezusa była w nas pełna.
Pozwalajmy Mu na to jeszcze bardziej.
Duch Święty zamieszkuje w tym, co duchowe i cielesne z całą czułością Bożą, tak jak płonie ogniem miłości w każdej cząstce eucharystycznego Chleba. Patrzmy na Jezusa, na Jego Święte Ciało i niech nasze oczy oglądają miłość Boga, która ogarnia nas całych.
Drodzy,
Pan Zmartwychwstały staje pośród nas każdego naszego dnia, w czasie naszej ziemskiej Paschy i mówi: Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie…(Łk 24, 38-39)
Skoro stał się nam aż tak bliskim, przychodźmy do Niego, odpowiedzmy na Jego wezwanie, aby dotknąć Jego Ciała, aby nasze rany spotkały się z Jego Ranami pełnymi światła. Jego miłość niech będzie naszą siłą i poprowadzi nas z Jego czułością do naszych sióstr i braci. On sam jest naszą Paschą – nowym Życiem dla nas i dla wszystkich!