W 19 rozdziale Ewangelii Łukasza spotykamy się z osobą Zacheusza celnika.

Przyjrzyjmy się  jego osobie, ponieważ zdaje się ona zachęcać do odnowienia w sobie pragnienia spotkania Jezusa.
Zacheusz – człowiek niskiego wzrostu, który przez wszystkich był uznawany za niegodziwego. Ten to właśnie Izraelita zapragnął zobaczyć Jezusa. Nie miał on w sobie tyle animuszu, żeby przedzierać się przez tłum, ale miał wystarczająco dużo sprytu i determinacji, aby dopiąć swego. Zapewne miał też dość dobrą kondycję, o ile tę informację uznamy za przydatną w naszym rozważaniu, choć jeśli naszą codzienność zobaczymy jako wielokrotnie ponawianą okazję do biegu, żeby spotkać Jezusa, to i wzmianka o kondycji może mieć tu swoją rolę.
Wówczas pod sykomorą doszło do spotkania dwóch poszukujących się serc.

Zacheusza Niegodziwego i Jezusa – Syna Bożego.

Jeden z niskości, a drugi z Wysokości.

Grzesznik i po Trzykroć Święty.

Pragnący wybawienia i Wybawiający.

Obaj się szukali i, ku zaskoczeniu tego pierwszego, właśnie się odnajdują.

Nasze ku Bogu może być wybieganie podobne do biegu Zacheusza. Oby takie było. Nienasycone serce pobudza nas do szukania czegoś, co przekracza wszelkie propozycje tego świata. Błogosławiony niepokój każe nam rozpocząć bieg za
Jedyną Prawdą, Jedyną Miłością i Jedynym Sensem, które przynależą do Boga Trójjedynego. To jest naszym ratunkiem na drodze do pragnienie zbawienia, jeśli tylko pozwolimy mu się rozpędzić.

Trzeba mieć świadomość, że im dłużej będziemy się ociągać, tym słabszy będzie ten głos wzywający do biegu. A co na to Jezus? On również zmierza pod sykomorę. Ale nie tak jak Zacheusz.

Jezus dokładnie wie, kogo pragnie spotkać. Przyszedł odnaleźć to, co zginęło. Każdy Jego krok stawiany jest pewnie i zmierza do celu. Jezus również spotkać Zacheusza. pragnie.

Czy inaczej miałoby być z nami?

Pieśń nad Pieśniami opowiada o miłości Oblubieńca i Oblubienicy – miłość ta każe obojgu wychodzić na opłotki i usilnie szukać się nawzajem. To samo dzieje się w opowieści o Zacheuszu. To samo dzieje się w naszej codzienności. Jezus nas szuka i niezawodnie znajdzie, jedynym warunkiem tego spotkania jest to, że i my będziemy Go szukać, a wówczas pozwolimy się znaleźć.

Wtedy usłyszymy upragnione słowa: zejdź prędko, ponieważ dziś muszę POZOSTAĆ w twoim domu.