Bóg jest Miłością, to Jego istota, nie może więc nic innego robić, jak tylko kochać! Wobec każdego i każdej z nas jest Nieskończoną Miłością, Czułością, Pocieszeniem, Miłosierdziem. Czy przeżywamy głęboko tę rzeczywistość Bożej Miłości, która jest Pocieszeniem? Może raczej chcielibyśmy powiedzieć tak, jak Gedeon z Księgi Sędziów: Jeżeli Pan jest z nami (jeżeli Bóg nas tak miłuje), skąd pochodzi to wszystko, co się nam przydarza? (Sdz 6, 13nn). W przypadku Gedeona była to sytuacja uciemiężenia przez wrogich Madianitów, ciągłe grabieże, niedostatek, głód, życie w lęku, w poczuciu zagrożenia, zniechęcenie, beznadzieja. A w naszej obecnej rzeczywistości, czyż wielu z nas nie przeżywa niepewności jutra, kruchości życia, bezsilności wobec trudności, izolacji, która wzmaga odczuwanie bolesnej samotności?

W pewnej prawosławnej modlitwie (Akatyście do Ducha Świętego) śpiewamy: Na świecie doznacie ucisku – mówi Pan. Gdzie więc doznamy ochłody i kto nas pocieszy? Duchu Pocieszycielu, Ty osłódź nasze cierpienia, wstawiaj się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami i pokrzep serca modlących się do Ciebie…

To wspaniałe, że kiedy Bóg pociesza, zawsze trafia w sedno. On nie pociesza za pomocą jakichś schematycznych gestów czy słów, które nie odpowiadałyby naszej rzeczywistości. Bo On jest nie tylko z nami, przy nas, ale wewnątrz nas, zna nas od środka, tam przebywa. Bóg nie pociesza tylko czymś, choć udziela wielu darów, ON SAM JEST POCIESZENIEM, pociesza darem samego Siebie! W modlitwie Kościoła nazywamy Ducha Świętego Namaszczeniem dusz, Utuleniem w płaczu, Radością serca, Orzeźwieniem, Ochłodą, Światłością, Żywym Źródłem, Miłością, Żarem Ognia, Ojcem ubogich.

Bóg jest Miłością i kiedy obdarowuje, daje Siebie samego – Miłość, która przybiera różne konkretne formy, dotykając nas głęboko i realnie: jako umocnienie, wytrwałość w trudzie, odnalezienie odwagi, nadziei, ożywienie wiary, dostrzeżenie sensu, siła do podjęcia na nowo drogi, uleczenie ran.

Gedeon wyruszył w drogę, bo uwierzył Słowu, które usłyszał: Bóg nie zabrał mu trudności, ale skierował jego uwagę na obecność Boga w nim, mówiąc mu: Idź z tą siłą, jaką posiadasz…( Sdz 6,14). On sam „nie czuł się na siłach”, ale był w nim obecny sam Bóg mocny, który wybawia.

W nas jest Żywy Bóg, rozlewa w nas nieprzerwanie Miłość – Boże Pocieszenie – o wiele głębsze, niż ulotna poprawa samopoczucia. Potrzeba nam tego zwrócenia się ku Niemu sercem, zanurzania się w Nim pośród naszych trudów, zapraszając Go, wzywając, prosząc. Pan Jezus wołał, aby każdy, kto jest spragniony, przyszedł do Niego i pił. Powiedział to o Duchu Świętym. Bóg zaprasza, byśmy w sposób wolny i świadomy wyrażali pragnienie Ducha Świętego, które w nas jest, i sycili się Nim. Możemy to czynić myślą, słowami, gestem, spojrzeniem, pragnieniem serca.

Tak na przykład modliła się św. Miriam od Jezusa Ukrzyżowanego – karmelitanka z Palestyny:

Wzywałam Ducha Świętego, mówiąc: Przyjdź, moje Pocieszenie; przyjdź, moja Radości; przyjdź, mój Pokoju, moja Siło, moje Światło. Przyjdź mnie oświecić, abym znalazła źródło, gdzie mam ugasić moje pragnienie. Kropla Ciebie mi wystarczy, aby mi pokazać Jezusa takim, jakim jest. I poczułam ogień, który zaczyna płonąć w moim sercu. Duch Święty niczego mi nie odmawia.