Być ojcem oznacza wprowadzać dziecko w doświadczenie życia, w rzeczywistość. Nie zatrzymywać go, nie zniewalać, nie brać w posiadanie, ale czynić je zdolnym do wyborów, do wolności, do wyruszenia w drogę. Tradycja umieściła przy Józefie także miano „przeczystego”. Nie jest to jedynie określenie emocjonalne.. Czystość to wolność od posiadania we wszystkich dziedzinach życia. Miłość, która chce posiadać, w końcu zawsze staje się niebezpieczna, krępuje, tłumi, czyni człowieka nieszczęśliwym. Sam Bóg umiłował człowieka miłością czystą, pozostawiając mu nawet wolność popełniania błędów i występowania przeciwko Niemu. /z Listu Papieża Franciszka o św. Józefie/

Znajdujemy się w sytuacji, w której społeczeństwo już od dawna  postać ojca poddaje surowej ocenie. Już Platon pisał, że „ojciec przyzwyczaja się do tego, że staje się podobny do dziecka i boi się synów, a syn nie boi się rodziców”. Patrząc na  nowszą historię, choćby na rok 1968, kulturowej rewolucji seksualnej, widzimy, że wyrażono wtedy sprzeciw wobec ojca. A dzisiaj mamy sytuację społeczeństwa bez ojca, bo jak mówią niektórzy: „społeczeństwo osiągnęło wiek dojrzały i nie potrzebuje już ojca”, albo sytuację, gdy mężczyzna jest słaby, niepewny, sfeminizowany, unikający dialogu z dzieckiem, albo udający kolegę dziecka, tym samym przekazujący dziecku swoje własne zagubienie.  W całym kontekście odrzucenia ojca jako punktu odniesienia, jako symbolu tradycji,  autorytetu, pamięci, w kontekście zakwestionowania relacji ojca w rodzinie i samej rodziny, a także w  sytuacji Covida, całego Kościoła i duchownych Papież Franciszek pisze na tę okazję list o rysach ojcostwa, jak np. czułości, ukazanych w św. Józefie. Pragnie zachęcić każdą kobietę i każdego mężczyznę do wzięcia Józefa nie tylko za swego orędownika, pomocnika i przewodnika w chwilach trudnych, ale przede wszystkim do wzięcia odpowiedzialności za życie drugiego, sprawując w ten sposób ojcostwo wobec innych. Papież zachęca do  stawiania czoła kryzysowi, godzenia się z własną historią życia, akceptacji jej, a nie ulegania rozczarowaniu i buntowi wobec wydarzeń, których znaczenia nie rozumiemy. Wiara bowiem, jak pisze, nie jest szukaniem dróg na skróty, a trudności, walki wydobywają z nas możliwości, o których posiadaniu nie mielibyśmy pojęcia. Bóg, jeśli czasami zdaje się nam nie pomagać, to dlatego, że pokłada w nas ufność, w tym co możemy wymyślić, zaplanować, znaleźć. Pamiętajmy, że wszyscy, których spotykamy na drogach życia zostali w jakiś sposób powierzeni naszej opiece