Jezus ukazał nam swoją miłość tak bardzo swoim kosztem
św. Teresa od Jezusa
Swoim kosztem, to znaczy do końca nas umiłował. Znajdźmy uprzywilejowany czas kontemplacji miłości
Ukrzyżowanej, bycia w szkole kochania tak, jak sami jesteśmy kochani przez Niego.
Będzie to zatem szkołą modlitwy i czerpania siły oraz mocy życiowej z tajemnicy krzyża.
Tak bardzo człowiek jest obciążony ciężarami życia.
Patrzenie z wiarą na Ukrzyżowanego przywraca wewnętrzną równowagę, daje doświadczenie wyjęcia przez Jezusa
krzyża z nas i wzięcia go na swoje barki.
Jezus mógłby trzymać się z dala od naszej nędzy i naszej historii. Tymczasem chciał On w nią wejść, zanurzyć się w niej. Wybrał taką drogę krzyża, aby na ziemi nie było ani jednej osoby zrozpaczonej, w udręce czy w nędzy, która nie mogłaby Go
nie spotkać.
Bóg dotarł tam, gdzie myślimy, że nie może Go być.
Naszą rozpacz uczynił swoją własną, jak pisał papież Franciszek. A jeśli, jak mówił kard. Joseph Ratzinger, być chrześcijaninem to mieć miłość, to musimy uznać, że wciąż nie potrafimy kochać. I dlatego ten czas to prawdziwie czas naszego zdrowienia.
Zdrowiem duszy jest miłość Boga
św. Jan od Krzyża
Chorobą albo śmiercią jest brak miłości.
Czy mam świadomość swej choroby, braku, deficytu miłości?
Wszystko się zmienia dla tego, kto wierzy. Wtedy, gdy uświadomię sobie swoją chorobę braku miłości, rozpocznie się wiara.
Wiara jest wypełnieniem deficytu naszej miłości, który wszyscy mamy. Święci nauczali, że krzyż jest jak księga, którą trzeba otworzyć i przeczytać, aby ją poznać.
Nie wystarczy kupić, rzucić okiem i postawić gdzieś na półce.
Krzyże są wszędzie, ale na nic się to zda, jeśli nie zatrzymamy się, by spojrzeć na krzyż i nie otworzymy na niego
naszych serc, jeśli nie pozwolimy się zadziwić otwartymi dla nas ranami Jezusa, jeśli nasze serca nie napełnią się wzruszeniem, nie zapłaczemy przed Bogiem zranionym z miłości do nas. Jeśli tego nie uczynimy, krzyż pozostanie księga nieczytaną, której tytuł i autora dobrze znamy, ale która nie wywiera wpływu na nasze życie. Krzyż nie ma być
sztandarem, który trzeba wznieść, ale czystym źródłem nowego sposobu życia, stwierdza papież Franciszek. Jakiego sposobu? Według logiki błogosławieństw, którą Jezus przekazał nam w Kazaniu na Górze