Chrześcijanin zawsze był i ma być człowiekiem żyjącym pośród „świata” (rozumianego biblijnie jako mentalność przeciwna Chrystusowi), ale ma pozostawać kimś innym, wyróżniającym się na tle tego świata.

Czym?
Podobieństwem do swojego Pana Jezusa Chrystusa.

To oczywiście nie stanie się samo. Bez naszej współpracy z łaską, bez zaangażowania w ten proces, gdy będziemy codziennie zalewani innym, światowym myśleniem, możemy stopniowo zacząć uważać je za swoje, nie zauważając, że przyjmujemy coś obcego nauce Jezusa. Stąd zdarza się nieraz, że chrześcijanin myślący o sobie, że jest wierzący, powtarza jako swoje poglądy sprzeczne z wiarą. Dziś  zatrzymajmy się nad jednym z takich powtarzanych kwestii:

Kościół to organizacja ludzka, to ludzie go wymyślili, nie Bóg.

Pozwólmy się zaprosić na kilka wykładów o Kościele, a właściwie ich fragmentów, Benedykta XVI – wybitnego teologa,
a przede wszystkim człowieka wielkiej wiary.

Fragment o genezie Kościoła pochodzi z VIII. tomu Opera omnia „Kościół – znak wśród narodów”:

„Jezus chciał być czymś więcej niż propagandystą nowej obyczajowości, która zresztą jest nieobowiązująca i pozostawiona dobrowolnej decyzji jednostek. O wiele bardziej pragnął stworzyć nową religijną wspólnotę, nowy „lud” i tę swoją wolę wyraził jednym prostym gestem, o którym św. Marek tak napisał: „ Przywołał do siebie tych, których sam chciał i ustanowił Dwunastu. Liczba ta nie była ani obojętna, ani przypadkowa. Izrael wciąż uważał siebie za lud dwunastu pokoleń, który oczekiwał, że w mesjańskich czasach zbawienia zostanie przywróconych dwanaście pokoleń Izraela, które kiedyś powstały
z dwunastu synów Jakuba – Izraela. Przez „ustanowienie Dwunastu” Jezus uznał siebie za nowego Jakuba, który teraz stworzył fundamenty nowego Izraela, nowego ludu Bożego. Lud ten chciał wyrosnąć mocą Słowa Bożego na prawdziwy lud dwunastu pokoleń, którego ziarna polecone było rozsiewać tym mężom. Stąd cała działalność Jezusa
w gronie Dwunastu była w gruncie rzeczy zawsze przyporządkowana również zakładaniu Kościoła, bo celem było uzdolnienie ich do pełnienia funkcji duchowych ojców nowego ludu Bożego”.

Zakończmy dzisiaj w tym miejscu, dajmy sobie czas, aby rozważyć, że jesteśmy duchowym potomstwem tych Dwunastu i razem z nimi jesteśmy tymi, których Jezus przywołał i których sam chciał.