Udowodnij, że Bóg mnie kocha – powiedział pewnego dnia uczeń do swojego duchowego mistrza. Ten zabrał go nad strumień.
Kiedy uczeń pochylił się nad nim i ujrzał swoje odbicie, usłyszał za sobą głos:

Ty jesteś pierwszym dowodem miłości Boga Ojca do ciebie.

Bóg nas chce, zaplanował nas, stworzył i ukochał.
Czy dziękujemy Mu za nas samych? Czy cieszymy się, że jesteśmy?
Kto z nas wstając rano modli się słowami:

Dziękuję Ci , Panie, że mnie tak cudownie stworzyłeś. Godny jestem podziwu. (Ps 139)


Czyż dziękczynienie za dzieła Boga nie jest oddaniem chwały Jemu samemu? Bóg kocha nas miłością ojcowską, bezwarunkową, osobistą. Dla Niego każdy z nas jest jedyny.

Niczym nie zasłużyliśmy sobie na tę miłość i nic nie musimy za nią płacić. Kocha nas jak najlepszy Ojciec swoje dzieci. Jak możemy odpowiedzieć Bogu na tę miłość? Tylko przyjmując ją. Otwierając serce na wszystko, co chce nam dać, do czego zaprasza.

Kiedy czujemy obecność Boga, Jego czułość i bliskość, jest nam łatwiej to uczynić. Mówimy wtedy, jak Maryja: „Tak, Niech mi się stanie”.
Jednak cierpienie, trud i upadek w grzech często odkrywa fałszywy obraz Boga, który nosimy w sobie. Mówimy wtedy: Bóg mnie już nie kocha. Nie jestem godny/godna Jego miłości. Trudniej nam wierzyć, że wciąż jesteśmy chciani. Wydaje nam się daleki. Jednak Bóg jest niezmienny.

To nie On się od nas odsuwa, tylko często my próbujemy się schować jak Adam i Ewa w raju. Zakryć przed Nim naszą twarz. Ukryć to, co nam samym się w nas nie podoba. On pragnie nas całych, ze wszystkim co w sobie nosimy, czego się wstydzimy, co nas boli.

Bóg nas zna. W chwilach  zwątpień w Bożą miłość, trzeba uchwycić się Bożego Słowa. Przypominać sobie co Bóg do mnie mówi:

Ukochałem cię odwieczną miłością .

Modlić się słowami psalmu:

Dobrze znasz moją duszę, nie tajna była dla Ciebie moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi. Mnie w zalążku widziały Twoje oczy.

Św. Teresa zachęca, by stale podejmować rozmowę ze swoim Ojcem. 

 Dusza ma się nie odcinać od tak dobrego Gościa. 
Ale przeciwnie, z wielką pokorą zwracać się do Niego jako Ojca i opowiadać Mu o swoich trudach, prosić Go o zaradzenie im.( DD 28,2)

Trzeba stawać nieustannie w modlitwie ufności, nadziei, zawierzenia: Boże wierzę, że jesteś i kochasz mnie. Pragnę dziś, teraz przyjąć Twoją Miłość.