PRZESŁANIE PRZEŁOŻONYCH GENERALNYCH KARMELITÓW
I KARMELITÓW BOSYCH NA ROK ŻYCIA KONSEKROWANEGO

Poczucie przynależenia do żyjącego Kościoła, radosne kroczenie drogą naszego powołania, komunia braterska, która otwiera się na przyjęcie drugiego – są tymi zasadniczymi punktami, według których mamy przeprowadzić poważną weryfikację naszego życia, do której wezwał nas papież Franciszek. Zostały one przytoczone i omówione w tym celu, abyśmy podczas tego Roku Życia Konsekrowanego nie pozostawali obojętni i bezczynni. Mamy do końca realizować zadanie, nieustannie podejmowane, którym jest dawanie właściwej odpowiedzi na dar łaski, którą otrzymaliśmy.   Papież Franciszek pragnie, by nie zamykać życia konsekrowanego w ciasnych granicach grona wtajemniczonych osób, lecz umieścić je w sercu, w głębi Kościoła i na „rozległych horyzontach”, abyśmy zdołali je ukierunkowywać daleko poza nie samo. W sercu Kościoła, gdyż «życie konsekrowane jest darem Kościoła, który rodzi się w Kościele, wzrasta w Kościele i jest całkowicie zorientowane ku Kościołowi», jak stwierdził kard. Bergoglio w jego wystąpieniu na Synodzie w 1994 r. (por. III,5); „na rozległych horyzontach”, ponieważ Kościół jest wezwany do wędrowania ku „egzystencjalnym peryferiom”, gdzie obok biedy materialnej, cierpień dzieci i ludzi starszych, żyją „bogaci w dobra i o pustym sercu” (II,4). Jedynie w taki sposób pojmie się jego gorące wezwanie: „Nie zamykajcie się w sobie, nie dajcie się zatruć małymi kłótniami domowymi, nie bądźcie więźniami swoich problemów. Rozwiążą się one, jeśli wyjdziecie na zewnątrz i pomożecie innym w rozwiązywaniu ich problemów i głoszeniu dobrej nowiny” (II, 4). Wydaje się, że jest to ponowne, ponaglające zaproszenie, które już kiedyś Jan Paweł II wystosował do całego Kościoła 6 stycznia 2001 r. na zakończenie Wielkiego Jubileuszowego Roku Milenijnego: „Duc in altum! Idźmy naprzód z nadzieją! Nowe tysiąclecie otwiera się przed Kościołem niczym rozległy ocean, na który mamy wypłynąć licząc na pomoc Chrystusa” (Novo millenio ineunte 58). Dla nas – którzy za łaską Boga zostaliśmy wezwani do Karmelu, zainspirowani Regułą św. Alberta, pobudzeni przykładem tylu świętych, realizujących w ciągu wieków jej ideały, w szczególny sposób wezwani w tym jubileuszowym roku do kroczenia po śladach św. Teresy od Jezusa, czucia się „synami Kościoła”, „życia wielkimi potrzebami Kościoła” (Sprawozdania duchowe 3,7), „modlenia się dla pożytku Kościoła” (Księga fundacji 1,6), trwania w „sercu Kościoła, naszej Matki” (Dzieje duszy MS B 3v) – nie jest to bezużyteczną fatygą, lecz darem. Nie jest to możliwe, gdy nie posiada się owego doświadczenia macierzyństwa, które żywi i wychowuje, chociażby się tego w pełni nie dostrzegało, będąc duchowymi „sierotami”, nawet wewnątrz rodziny zakonnej, którą jest Karmel. „O co nas prosi Bóg w chwili obecnej?”. Zarys odpowiedzi jest już nam dany w samym liście papieża Franciszka: „Jesteśmy wezwani, by doświadczyć i ukazywać, że Bóg może napełnić nasze serca i uczynić nas szczęśliwymi, bez potrzeby poszukiwania gdzie indziej naszego szczęścia” (II,1). Jeżeli osobiście przyjmujemy słowa, które głosimy innym, że „sam Bóg wystarcza”, nie możemy zadowolić się byle jakim głoszeniem („powierzchownie tylko traktując służbę Bożą”, Droga doskonałości 4,5). Radość z „pociągania dusz do tak wielkiego dobra” By nie osadzić radości na piasku uczuciowości, potrzeba utwierdzić ją na solidnej skale osobistego i wspólnotowego doświadczenia miłości Boga. „O słodkie odpocznienie miłośników mojego Boga!” (Wołania duszy do Boga 15,2), napisała św. Teresa od Jezusa. Mówiąc biskupowi Ávila o radości w życiu Teresy, papież Franciszek stwierdził: „I z odczucia miłości Bożej narodziła się w Świętej «zaraźliwa» radość, z którą nie można się było ukryć i która udzielała się otoczeniu”. Jak tego każdy z nas wiele razy doświadczył, radość, podobnie jak dobro, pomnaża się z jednej strony (por. J 15,11), a z drugiej strony pociąga tego, który jej doświadcza od drugiego (por. Ps 92,2-5). Tak też dzieje się w życiu Kościoła jako całości, ale także w sposób szczególny w życiu jego cząstki jaką jest życie konsekrowane. Pisze o tym papież: „To wasze życie [konsekrowane] powinno przemawiać, życie, z którego promieniuje radość i piękno życia Ewangelią i pójścia za Chrystusem” (II,1). Gdybyśmy dziś zapytali Teresę od Jezusa, o czym nam mówi papież w tym zdaniu, zapewne odpowiedziałyby, że o tym, czym ona zawsze żyła, by „pociągać dusze do tak wielkiego dobra” (Księga życia18,8) – pociągać, aby zauroczyć, zafascynować i poprowadzić innych do Boga. Czyż nie o to prosi nas papież, a do czego, jako karmelici, jesteśmy wezwani, do dawania świadectwa krocząc po śladach Teresy od Jezusa i pozostałych świętych Karmelu. Jednak, aby zafascynować innych, potrzeba samemu być zafascynowanym. Aby przekazywać innym „radość i piękno życia Ewangelią i pójścia za Chrystusem”, przedtem trzeba samemu ich doświadczyć. Teresa wspomina, że o. Gracián powiedział jej, że „nie należy zdobywać dusz mocą broni, tak jak podbija się ciała!” (List 174,4). Komunia dla świata Papież przypomina, że jako zakonnicy jesteśmy wezwani do bycia „mistrzami komunii” (II,3). W objawieniu chrześcijańskim, wszystko jest naznaczone komunią: trzy Osoby Boskie są komunią, wiara jest komunią, modlitwa jest komunią, Kościół jest komunią, liturgia jest komunią i, na koniec, życie konsekrowane jest komunią. Chrześcijaństwo, które nie doświadczałoby komunii, nie byłoby już chrześcijaństwem. Jak pisała św. Teresa do o. Graciána: „tam gdzie jest miłość, nie można spać tak długo” (List 311,1). Czeka nas wiele pracy – połączonej nie tylko z cierpliwością, lecz również z determinacją. 22 września 1572 r. św. Teresa od Jezusa opisała wizję Trójcy Świętej, którą otrzymała w dniu św. Mateusza. Spisana relacja zawiera wskazanie o charakterze pedagogicznym, pouczającym co robić, aby komunia przeobraziła się w styl życia. Teresa napisała, że Osoby Trójcy Świętej „wzajemnie się miłują, wzajemnie się jedna drugiej udzielają i wzajemnie znają siebie” (Sprawozdania duchowe 33,3). Bez miłości wzajemnej komunikacja staje się czymś formalnym, a poznanie pozostaje zawsze czymś powierzchownym. Św. Teresa przypomina o tym niestrudzenie: „Jeśli i w wewnętrznym usposobieniu i w zewnętrznym naszym postępowaniu okazuje się miłość bliźniego doskonała, wtedy wolno nam ufać, że wszystko w nas jest w porządku, gdyż z powodu słabej naszej natury doskonała miłość bliźniego o tyle tylko być w nas może, o ile się zrodzi, jak drzewko z korzenia, z doskonałej miłości Boga” (Twierdza wewnętrzna V, 3,9); „Zrozumcie to dobrze, córki moje, że prawdziwa doskonałość polega na miłości Boga i bliźniego” (tamże, I, 2,17). Teresa może nas wiele nauczyć o sposobie stawiania światu czoła,. Ojciec Święty napisał do biskupa Ávila: „Jej doświadczenie mistyczne [Teresy] nie odseparowało jej od świata ani od trosk ludzkich […]. Ona żyła trudnościami tamtych czasów – tak skomplikowanych – bez ulegania pokusie gorzkiego narzekania, lecz raczej akceptując je w wierze, jako sposobność do postąpienia naprzód w drodze”. I podsumowuje: „To jest realizm terezjański, który domaga się działania w miejsce uczuć i miłości zamiast złudzeń”. W szkole proroka Eliasza i starożytnych, jesteśmy nade wszystko wezwani do bycia „głosem” Boga na wspomnianych „egzystencjalnych peryferiach”, gdyż one najbardziej potrzebują jego wysłuchania i przyjęcia. Kiedy to następuje, także dzięki naszemu świadectwu, ludzie otrzymują doświadczenie miłosierdzia, przebaczenia i prawdziwej komunii. W tym stawaniu się „głosem” Boga, nie możemy przenigdy zapomnieć, że to Chrystus jest Słowem prawdy (por. Kol 1,5), której ludzie dzisiaj, podobnie jak kiedyś, potrzebują. Spojrzenie w przyszłość Podobnie jak dla naszych świętych, również i dla nas kryterium do oceny autentyczności naszej „pasji” pozostanie zawsze Ewangelia. Kto żyje w teraźniejszości „z pasją”, potrafi spojrzeć w przyszłość „z nadzieją (I,3), ponieważ jest świadom, że w każdym czasie Duch Święty jest przewodnikiem i siłą Kościoła. W ciągu wieków wielu chrześcijan, żyjąc jako „ludzie świeccy”, usiłowało przeżywać „ideały, ducha i misję” naszych Zakonów, dając w ten sposób zaistnieć prawdziwej karmelitańskiej „rodzinie charyzmatycznej” (III,1). Niech dla każdego z nas, żyjących w rozmaitych miejscach na świecie, rok życia konsekrowanego będzie okazją do pogłębiania świadomości przynależenia do tej „rodziny charyzmatycznej” i oddania chwały Bogu wewnątrz niej. „Bo nie w tym rzecz, wierzcie mi, czy ktoś nosi habit zakonny, czy nie, ale w tym jedynie, by usilnie ćwiczyć się w cnotach i całym swoim istnieniem oddać się Bogu i cały tryb swego życia do tego stosować, co i jak Pan zechce, i nie szukać spełnienia swojej woli, tylko spełnienia woli Bożej” (Twierdza wewnętrzna III,2,6). Niech Teresa z Ávila, niezmierzone zastępy świętych Karmelu, które wyłoniły się podczas długiej jego historii, a nade wszystko Maryja, Gwiazda Morza, pokierują naszymi krokami i dadzą nam siłę i odwagę, aby żyć naszą konsekracją z wiernością, kreatywnością i hojnością.

Rzym, 12 marca 2015 393. rocznica kanonizacji św. Teresy od Jezusa
Fernando Millan Romeral, Przełożony Generalny Karmelitów
o. Saverio Cannistrà, Przełożony Generalny Karmelitów Bosych
(tłumaczenie z j. hiszpańskiego: o. Piotr Linka OCD)