20
STY
2017

III niedziela zwykła

Posted By :
Komentarze : Wyłączone

Tej niedzieli Bóg znowu zastawia nam stół Słowa, daje naszym duszom pokarm zdolny je poruszyć, dotknąć najgłębszych pragnień, ran, zadać pytania, otwierające na przemianę.

Czy dziś zdajemy sobie sprawę, że potrzebujemy tej przemiany, którą daje Bóg, tego ciągłego przechodzenia od ciemności do światła?

Tak ją opisuje Izajasz:

W dawniejszych czasach upokorzył Pan krainę Zabulona i krainę Neftalego, za to w przyszłości chwałą okryje drogę do morza, wiodącą przez Jordan, krainę pogańską. Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło. Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś wesele. Rozradowali się przed Tobą, jak się radują w żniwa, jak się weselą przy podziale łupu. Bo złamałeś jego ciężkie jarzmo i drążek na jego ramieniu, pręt jego ciemięzcy, jak w dniu porażki Madianitów.

Czy pozwolimy dziś Bogu, by wyprowadził nas z jakichś ciemności, w których tkwimy, choć może to nie dokona się bez upokorzenia?
Bo potrzeba pokory, by przyjąć światło prawdy.

W II czytaniu z listu do Koryntian słyszymy:

Upominam was, bracia, w imię Pana naszego, Jezusa Chrystusa, abyście żyli w zgodzie i by nie było wśród was rozłamów; abyście byli jednego ducha i jednej myśli. Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe, że zdarzają się między wami spory. Myślę o tym, co każdy z was mówi: «Ja jestem od Pawła, a ja od Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa». Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni?

W powyższym przypadku może się wydawać, że to nas nie dotyczy, bo przecież nie biegamy zafascynowani za głosicielami Chrystusa… Czy rzeczywiście nas nie dotyczy?
Raczej nie jest nam łatwo przyjmować upomnienia, najłatwiej zaraz poszukać usprawiedliwienia.

A  Słowo zawsze w najgłębszym sensie jest do nas i o nas.

Św. Teresa pisze, że stąd wszystko zło w nas pochodzi, że nie trzyma­my oczu utkwionych w Bogu.

Ilekroć ktoś lub coś przesłania nam Jezusa, pamięć o Jego śmierci za nas, pojawiają się rozłamy w naszych sercach, w myśleniu, zachowaniu i czynach.

Tak jest, że wciąż dopada nas skleroza duchowa, niepamięć o dziele Chrystusa, o samym Chrystusie, który jest największym dziełem Boga, a wtedy przykuwają nasze zainteresowanie małe ludzkie dziełka…własne i innych.

Lekarstwem, które dziś możemy wziąć to Słowo o powołaniu, osobiste wezwanie Chrystusa, które kieruje do każdego z nas dzisiaj:

Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi.

Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim.

luz

O autorze